Call of Duty
Medal of Honor: Allied Assault, Battlefield 1942, Day of Defeat... wszystkie te tytuły to majstersztyki rozgrywające się w realiach 2 wojny światowej. Każdy ten tytuł posiada rzesze fanów, masę stron internetowych i jeszcze więcej graczy multiplayer. Wszystko i wszyscy nawiązują w recenzjach do pamiętnej akcji z MoH:AA na plaży Omaha. Do Medal of Honor zdążyły wyjść już 2 dodatki, mianowicie Spearhead i Breakthrough. Ten pierwszy wymiatał, drugi zaś, to lekko mówiąc... przedobrzenie sukcesu MoH'a. :( No, ale panowie... mamy tu pisać o Call of Duty... firmy Activision, która zatrzęsła rynkiem niczym Lew Rywin zatrząsł Polskim społeczeństwem po ujawnieniu afery korupcyjnej...
Trzeba najpierw uświadomić sobie jedną sprawę, CoD to symulator, symulator żołnierza działań wojennych w 2 wojnie światowej. Nie można go porównywać w niektórych aspektach do MoH, bo to dwie inne kategorie. Medal of Honor jest, aby dawać nam przyjemność z grania, bez względu na fakty historyczne. Call of Duty jest bardziej mroczne, bo tu widać wyraźnie wojnę, jej skutki i następstwa.Grafika jest cudowna, ciemna, ale bajecznie wyraźna. Engine to istny majstersztyk! Nic się nie tnie, nawet na słabszych komputerach (na 800 MHz chodzi nawet gładko)! W Medalu po wyjściu na Omaha Beach wszystko się cięło i niemiłosiernie zwalniało. W CoD-dzie podczas walk o Stalingrad brało udział kilkanaście razy więcej żołnierzy niż w MoH-a, a nic się nie krzaczyło (no może trochę przesadzam). Ta gra pokazuje jak powinno się robić grafikę! Zatem producenci: uczcie się od mistrzów!Oprawa audio powala na kolana, jednak nie tak bardzo jak w konkurencyjnym MoH. W CoD-dzie mamy jedynie muzyczkę z menu, która jest naprawdę dobra! Reszta utworów jest na przyzwoitym poziomie. Do efektów dźwiękowych zastrzeżeń nie można mieć, bo te konkretnie dają rade (nie ma to jak salwa z MG 42)!
W grze mamy do wyboru 3 kampanie:
"Od chwili tej do końca świata, w ludzkiej będzie pamięci, my wybrani, Kompania Braci; Kto dziś wespół ze mną krew przeleje ten mi bratem" - Henryk V William Shakespeare
Przed zagraniem w kampanie amerykańską spodziewałem się cudownego lądowania na polach Normandii, lecz tego nie uświadczyłem. Zaczynamy grę od razu z pola. :) Kilkanaście kroków i łączymy się z kompanami ze 101st Airborne Division. Przywitanie nie trwało długo, bo już musimy zdobywać pierwsze pozycje nieprzyjaciela. Od domku do domku, od krzaków do krzaków i dochodzimy do etapów znanych z obu dem CoD-a. Prawdziwa jatka zaczyna się, kiedy musimy zniszczyć wrogie działa, które sieją postrach na plaży Omaha. Motyw znany z serialu Kompania Braci - przechadzamy się w okopach, likwidując natknięty opór. Do dyspozycji oddano nam arsenał z 2 wojny światowej: bronie realne i rzeczywiste w pełni słowa tego znaczeniu. M1A1, M1 Garand rifle, Thompson M1A1 SMG, Browning automatic rifle (BAR [to przekracza wszelkie granice :) - Doman]) M1918A2, Springfield M1903, Colt 1911 Pistol, Fragmentation Grenade. Tak prezentuje się arsenał, dość obfity i wystarczający by zapewnić nam miłą zabawę (na poziomie ;-)).Przyznam szczerze, że zawiodłem się na kampanii amerykańskiej, spodziewałem się czegoś innego, przeczuwając, że to będzie najlepsza kampania z całej gry, wyszła najgorsza (nie żeby była ona zła!). Brakuje tutaj tego zapalnika, punktu, z którego będziemy z impetem przechodzić ową kampanie. Na tym przykładzie widać, że trzeba szukać nowych pomysłów w tej dziedzinie FPP. Zdejmowanie co nowych stanowisk MG 42 kiedyś się nudzi, a jazdy jeepem ostrzeliwanym przez czołgi nie kręci tak bardzo jak to było kiedyś. Misje z reguły polegają właśnie na dojściu do jakiegoś miejsca, zniszczenie celu, a przy okazji przedzieranie się przez hordy armii Wehrmahtu. Jest jednak w grze kilka momentów naprawdę dobrych, np. ratowanie brytyjskich komandosów to dobry odpoczynek od zaciętej walki w mieście.Zakańczając temat tej akurat kampanii powiem, że to moja osobista ocena tego etapu gry, dla innych się podoba dla mnie zaś nie..., można było to panowie, lepiej zrealizować!
"Sucess is not find, failure is not fatal: it is the courage to continue that counts." - Winston Churchill
Kampania brytyjska... no coś pięknego! Misje wgniatają w ziemię, szczególnie pierwsza, gdzie bronimy mostu. Motyw paniki i zewsząd nacierających wojsk niemieckich jest tutaj szczególnie bliski. Gnamy od stanowiska MG 42 do miejsca gdzie znajdujemy bazookę. Fiasko desperackiej obrony mostu jest nieuniknione! Coraz to nowe oddziały Niemców! Naszych coraz mniej! Tygrysy wbijają się nam już pod same mury okrążonej twierdzy. Muzyka wyśmienicie podkreśla narastające niebezpieczeństwo, wróg już ma możliwość wejścia do naszego ostatniego przyczółku.. bunkra nieopodal ważnego celu strategicznego jakim jest Pegasus Bridge!Następne misje nie są wcale gorsze, jednak przedstawiają inny sposób gry... tzw. Sabotaż! Bronie jakimi dysponują odziały SAS (czyli te odziały, którymi kierujemy) to: Bren Light Machine Gun (Bren LMG), Stengun Mark II SMG, Short Magazine Lee-Enfield (SMLE), Mk1 British Fraggrenade. Jedyny mankament jaki znalazłem to Bren Light, otóż gdy przybliżamy celownik do siebie (PPM) magazynek zasłania nam pół ekranu! Nie znam się na broniach, ale jeśli tak miało być to przepraszam, ale to trochę zbyt "nadrealnia" ową broń. No i znowu moja mała refleksja o tym jak wypadła dana kampania... otóż Brytyjska była jak nie najlepsza to przynajmniej druga (z tych lepszych :-)). Wymiata i wgniata! Koniec i kropka.
"The death of one man is a tragedy. The death of milions is a statistics." - Joseph Stalin
Rosjanie.. naród zapomniany w tematyce gier komputerowych (już nie wspomnę o Polakach), dostał tym razem danie prawie główne, gdyż rosyjska kampania jest najbardziej dopracowana z wszystkich trzech. Oglądał ktoś "Wróg u Bram"? Nie? Obejrzyj, bo warto ("Szeregowiec Ryan" w Rosji). Jeśli oglądałeś to wiedz, że ten etap gry to wierne odwzorowanie filmu. Dobicie do Stalingradu, rozdanie oręża - kumpel dostaje broń, ty amunicje (5 pocisków). Nie podoba się taka inicjatywa towarzysza Stalina? Zaraz jakiś oficer wystrzeli serie z Pepeszki, to Ci się spodoba! OK, już nabrałeś pewności siebie, wiec wbijaj się do Stalingradu!!!Ten etap jest najbardziej krwawy, pokazuje naprawdę krwawe jarzmo 2 wojny światowej, a chodzi mi głównie o masowe ilości ofiar. W Stalingradzie, jak i ogólnie w dwóch innych kampaniach, wyraźnie oddano tą tragiczną genezę wojny!Nie często zdarza się nam używać radzieckich broni w grach, tutaj mamy zaś naprawdę pokaźny arsenał: Mosin Nagant Model 1944 (także sniper), PPSh-41 SMG (sławna pepeszka :-D), PTRS41 Antitank rafle, M1895 Nagant revolver, Tokarev Tula 33, RGD (granat).Misje są cudownie zrealizowane, na baaardzo wysokim poziomie, ciągle coś się dzieje, ciągle musimy pilnować siebie samego, aby nie trafił nas... np. snajper. No właśnie, jak wiadomo w filmie chodziło głównie o "sprawę" snajperów, tutaj też odgrywają oni główną role. Warto wspomnieć o misji, gdzie będziemy poruszać się w Warszawie! No, nareszcie Polski akcent! A więc... pepeszka w ręce i wpierot za Stalina!!!Multiplayer prezentuje się bardzo dobrze, a zawiera między innymi:
- 5 trybów gry (z czego na większą uwagę zasługuje Search and Destroy),
- 4 strony konfliktu (z tym, że cały czas jedziemy na Niemców),
- 12 map (świetnie skonstruowane, niektóre z nich już są kultowe, np. Carentan).
To tyle, nie będę przeciągał, recka jest już i tak za długa, a jak wiadomo, nikt nie lubi czytać za dużo. Minusem gry jest jedynie jej długość, produkt możemy przejść w 6 - 8 godzin. W grze znajdziemy jeszcze mase innych "smaczków", których nie wymieniłem w recenzji. Gra jest na poziomie Medal of Honor, nie jest na pewno lepsza [ooo, tu bym się kłócił - Doman], ale nie jest też gorsza. Misje są super, grafika super, muzyka super nie widzę żadnych przeszkód by postawić tej gierce 9/10! A wy lećcie do sklepów kupować ten HIT, bo warto!